Żyję na szybkich obrotach, ciągle w biegu – z lotniska do firmy, z
firmy na lotnisko. Jadam nieregularnie i w pośpiechu. Nie potrafię żyć bez
kawy, a słodzę aż 3 łyżeczki. W pracy zacząłem podjadać – to batonik, to
cukierek, to kawałek czekolady. Karnet na basen od miesiąca leży w szufladzie.
Wiedziałem, że prowadzę niezdrowy tryb życia. Ale dopiero kiedy minęła mi
magiczna trzydziestka, pomyślałem, że trzeba coś z tym zrobić.
Bo przecież - brzuszek rośnie, lata już nie
te, kondycja spada. Ale co zrobić? Może po prostu na początek wyeliminować
cukier? Nigdy nie byłem zwolennikiem słodzików. Większość z nich zabija smak
prawdziwej kawy. Są gorzkie albo mają metaliczny posmak. Aspartam wyczuję na
kilometr. Narzeczona kupiła mi
SukraRose. Widząc moją strapioną minę,
powiedziała krótko: zero kalorii, smak zbliżony do cukru, neutralny dla
organizmu. Spróbowałem – przecież ona najlepiej wie, co dla mnie dobre. I sam w
to nie wierzę, ale bez bólu pożegnałem się z cukrem.